Belgia

W przeciwieństwie do wielu innych, w sposób oczywisty znacznie bardziej egzotycznych państw, o których traktu­ją rozmaite przewodniki, Belgia jest krajem, który staran­nie osłania gości przed najostrzejszymi postaciami szoku kulturowego. Z wierzchu wszystko zdaje się proste. Lu­dzie odznaczają się zdrowym rozsądkiem, znają języki i są uprzejmi. Mówiąc tylko po angielsku, można sobie radzić doskonale, nie trzeba uczyć się języków miejscowych ani trzymać kurczowo bezpiecznego środowiska przebywają­cych tu krajanów. Ale gdy pomieszka się trzy lata, zaczy­na się dostrzegać rzeczy, które dotąd przed nami się skry­wały. Otóż nasz trzeźwo myślący sąsiad wymyka się na lo­kalny festyn, przebrany za Barrela z „Miasteczka Halloween”, w masce z wyłupiastymi oczami i kapeluszu z tarantulą, po to, żeby rzucać pomarańczami w prze­chodniów. A jego córka, inteligentna i pilna studentka, godzinami czyta komiksy. Jego żona pije piwo o smaku ma­linowym. I wszyscy marzą o urlopie nad najbardziej desz­czowym morzem w Europie, na spapranej betonem pla­ży. Belgia czerpie perwersyjną przyjemność ze swojego wizerunku nudnego kraju. To wizerunek, który Belgowie zdają się świadomie pielęgnować, być może po to, aby ich kraj uznawać za idealny na stolicę Europy. Podskórnie jednak jest to społeczeństwo wyjątkowe, skomplikowane i pełne intrygujących paradoksów: dumne, lecz nie nacjo­nalistyczne; przyjazne, ale pełne rezerwy; przychylne, a równocześnie uparte. I pragmatyczne w podejściu do każdej niemal kwestii. Ten przewodnik ma za zadanie po­móc czytelnikowi w odkryciu prawdziwej Belgii i jak naj­lepszym wykorzystaniu czasu, który spędzi wśród tych naj­bardziej niedocenianych ludzi w Europie.